Polaczki do boju! #3
Jak ten czas szybko leci... Nim się człowiek obejrzy, już dawno po świętach, rok w plecy i czas na kolejną edycję ulubionego kwartalnika polskiej sceny, czyli Polaczki do boju #3! Lekko spóźniona tym razem, lecz jak zwykle prezentuje niezwykle wnikliwe spojrzenie na ostatnie wydarzenia polskiej sceny. W tej edycji będzie głównie o rozwiązaniu UCP i skutkach, jakie to przyniesie, a także ostatnich turniejach. Zapraszam do czytania!

W ostatniej edycji "Polaczków..." zapowiadałem kolejną pod koniec roku. Cóż, spóźnienie usprawiedliwione, było podsumowanie roku, teraz czas na trzecią edycję serii! Czyli poważnie niepoważne spojrzenie na polską scenę w przeciągu ostatnich trzech miesięcy! Edycja być może wydać się lekko wtórna, gdyż część tych tematów już poruszyłem w czwartej edycji "Podsumowania...". Tutaj jednak postaram się znacznie rozwinąć swoje myśli. Będzie też trochę o przewidywaniach na kolejne miesiące. Dzisiejszą edycję dedykuję Dr.Manhattan z Battle.neta.
Na samym starcie muszę zaznaczyć, że cały proces tworzenia artykułu był dosyć rozbity czasowo. Początkowo nosiłem się z publikacją na początku stycznia. Cały pomysł z "Podsumowaniem roku" rozbił moje plany ;). Najpierw napisałem trochę tego, potem trochę tamtego... I tak na raty wyszedł artykuł. Starałem się zrobić korektę, aby uwzględnić ostatnie wydarzenia. Coś mogłem jednak zawsze pominąć. Dlatego za wszelkie nieścisłości z góry przepraszam ;).

Gdy zakładałem sondę tyczącą się trybu rozgrywek, chciałem po prostu zamknąć japy krzykaczy, którzy tak bardzo chcieli wypróbować Captain's Draft. Jak się okazało, krzykacze wygrali z rozsądnymi. Więc eksperyment się rozpoczął. Jak to wyszło? W moim przekonaniu nie było aż tak źle, jak niektórzy by chcieli to widzieć. Pewnie, sporo płakali przegrani, zwalając wszystko na pulę bohaterów, lecz w tym właśnie urok całych tych rozgrywek. Niby dzięki tej niesprawiedliwej niesprawiedliwości w finale wylądowała drużyna Wszystko na nasz koszt. A po drodze zjedli całą elitę polskiej sceny! Poczynając od "TOP3 Polski" aka Aftermath, poprzez Fountain Dive, mGs^..^TYRY, kończąc na urwaniu gry UCP. Wszystkie te wygrane były oczywiście wynikiem bardzo złej puli bohaterów, nieobecności kluczowego gracza czy niedocenienia rywala ;). Jak to powiada pewien słynny internetowy recenzent gier komputerowych: "You know what's bullshit?". To, że Polacy na klatę nie potrafią przyjąć porażki. Sytuacja w stylu Mistrzostw Świata w piłce nożnej, gdzie oczywiście wyeliminował nas gówniany sędzia. Sprzymierzenie świata przeciwko biednemu uciskanemu od wieków narodowi! Wszystko na nasz koszt z pewnością zasłużyło sobie na zajętą lokatę i nikt nie powinien kwestionować tego. Mam nadzieję, że czarny koń czwartej edycji King of the Hill wygra jeszcze nie jedną gonitwę. Gratulacje za sprawienie największej moim zdaniem niespodzianki w historii tych rozgrywek.
Kontynuując wątek KOTH, komplet zwycięstw na razie na koncie ma UCP. Lecz po zakończeniu następnej edycji to się chyba zmieni. Niestety po raz kolejny nikt nie był w stanie się im przeciwstawić. Fountain Dive zawiodło całkowicie, zajmując dopiero czwarte miejsce. mGs^..^TYRY, mimo sporego wzmocnienia składu, także nie stawiło zbyt dużego oporu. A szkoda...

Jednodniowy turniej był szczerze mówiąc moją zachcianką ;). Zrodził mi się taki nagły pomysł w głowie i pięć minut później był gotowy wstępny plan. O dziwo spodobał się całej reszcie, więc ochoczo zagadałem do xinna w sprawie nagród. Złapałem go chyba w chwili szczodrości, gdyż sypnął nimi dość obficie! I tak powstało Świąteczne Wyzwanie!
Kto był adresatem tego turnieju? Praktycznie wszyscy gracze, którzy mieli wolny dzień przed Wigilią. Liczyłem na sporą frekwencję i udało się! Blisko 100 zapisanych graczy przemówiło za tym, że pomysł był godzien uwagi. Jednak jednodniowy turniej niesie ze sobą spore ryzyko dużej ilości walkowerów. Według mnie w praktyce było ich stosunkowo mało. W czasie rozgrywek drabinki finałowej zdarzyły się naprawdę tylko pojedyncze przypadki. To cieszy. Bardzo dobrze według mnie spisali się współorganizatorzy: alti i Cesarek. Szczególnie w początkowych fazach, gdy nawet po 20-30 gier było rozgrywanych równocześnie, burdel był niemalże nie do ogarnięcia dla jednej osoby. W pewnej chwili miałem mały kryzys, gdzie nie wiedziałem już, co się właściwie dzieje. Takie skutki niesie ze sobą odpowiadanie na pytania ponad 15 osób na raz, zarówno za pomocą forum, jak i IRC-a. Ale udało się i myślę, że podobny turniej można przeprowadzić w przyszłości. Zastanawiam się jedynie nad rozciągnięciem rozgrywek na kilka dni. Mogłoby to jeszcze zwiększyć liczbę zapisanych graczy. Sporo osób narzekało właśnie na to, iż nie mogli wziąć udziału z powodu terminu i ilości czasu, jakim dysponowali przez ten dzień. Tak czy inaczej uważam, iż termin był optymalny - uczniowie i studenci mieli wszyscy wolne, niektóre pracujące osoby też. Żaden termin nie zadowoli wszystkich, więc moim zdaniem jego wybór był trafny.
Co do samych rozgrywek, to niespodzianek było dość sporo. Muszę tutaj przyznać, że zasady turnieju im sprzyjały. W końcu jeden mały błąd mógł przesądzić o wyniku meczu. Kilka razy w ostatniej minucie osoba przegrywająca postawiła wszystko na jedną szalę i jej się to opłaciło. Do najbardziej nieoczekiwanych rezultatów należą: odpadnięcie SantoSa w fazie grupowej oraz czwarte miejsce x-RaGe-'a. Niespodzianek nie było jednak w najważniejszych meczach. Pierwsza trójka mogła zostać wytypowana w zasadzie zaraz po przedstawieniu drabinki turniejowej. Overpow, który spadł do LB po porażce z Markssive'em, nie zawiódł już w finale. Trzeba powiedzieć, że był on bardzo ciekawy. W końcu dwóch byłych partnerów z UCP stanęło na przeciw siebie! Punkt przewagi na starcie po stronie Markssive'a tylko podgrzał atmosferę. Ostatecznie nie udało mu się osiągnąć szczytu podium, ale brawa za starania ;). Trzecie miejsce Hugsa też nie zaskoczyło, ale jego wygrana z Antennae nie była zbyt przekonywująca. W ostatecznym rozrachunku liczy się przecież końcowy wynik, a nie styl, w jakim się go osiągnęło.

Pewnego razu dostałem dosyć nietypową Prywatną Wiadomość z prośbą o założenie forum do celów turniejowych. Będąc człowiekiem podejrzliwym, od razu pomyślałem, że całość okaże się wielką klapą. Jednak zgodziłem się i, ku memu zdziwieniu, na razie turniej przebiega dość sprawnie ;). Organizowany przez Progressive Gaming First Blood Cup jest pierwszym z serii turniejów, które wyraźnie są wzorowane swoimi zasadami na idei FARM4FAME, czyli punkty po każdym z nich w zależności od lokaty. Nagrody w pierwszej edycji są niezbyt wygórowane, ale sama ich obecność świadczy o dość poważnym podejściu organizatorów. Osobiście nie śledzę zbytnio rozgrywek, ale widać, że poziom turnieju jest dośc wysoki. Praktycznie wszystkie liczące się obecnie klany na polskiej scenie startują w nim. Jedyne do czego można się przyczepić to fakt, iż cała seria turniejów potrwa prawdopodobnie około roku... Jeżeli będzie ich z pięć. No, niestety, format został źle dobrany. Jest wprost stworzony do większych turniejów, czyli długa faza grupowa, drabinka podwójnej eliminacji na 16 drużyn, dobrze że Bo1, bo zajęłoby lata! W zasadzie należy liczyć bite dwa miesiące na rozegranie jednej odsłony serii. A to może sprawić, że, przy znanej nam dobrze niestabilności polskich drużyn, większość grających w ostatnim turnieju zespołów będzie zupełnie innymi, niż w pierwszej. Co to może oznaczać? Brak szans awansu czy awans do finałów (o ile takie są planowane) drużyn, które już się rozpadły. Zapowiadane przez organizatorów są też edycje z międzynarodowymi drużynami. Przy tym założeniu bardzo dziwi mnie fakt, iż organizatorzy postanowili korzystać z całkowicie polskiego forum, aby za jego pomocą prowadzić rozgrywki. Gdzie tu logika? :) Oczywiście dota.pl jest otwarta dla obcokrajowców i nikogo nie wygoni, jeżeli nie będzie robił syfu po rusku poza turniejowymi działami, ale już sama rejestracja dla takich osób może być wyzwaniem. Wg mnie dużo lepszym rozwiązaniem było rozpoczęcie całego projektu na własnym, dwujęzycznym forum. Ewentualne przejście na rozgrywki międzynarodowe byłoby wtedy łatwiejsze ;). Tak czy inaczej, projekt jest warty uwagi, turnieje są dobrze prowadzone, organizatorzy się przykładają do wszystkiego należycie. Nic tylko grać ;). I oby motywacja nie przeszła organizatorom już po pierwszej edycji!

W Podsumowaniu roku sporo już powiedziałem na temat Ligi PDL. Muszę na starcie powiedzieć jedno: cały projekt mi się podoba, lecz chwalenie jest moją słabą stroną, więc skupię się na negatywnych aspektach całego przedsięwzięcia, gdyż nie ma to jak dobra drama ;). Zaczęło się od wielkiej zbiórki pieniędzy na bliżej nieznany cel. Ile zostało zebrane? Nie wiem. W każdym razie osoby, które wpłaciły kasę, dostały rangę premium po starcie PDL-a. WOW. Nie chcę tutaj za bardzo krytykować samego faktu robienia zrzutki jeszcze przed startem ligi, czyli tak w zasadzie trochę w ciemno, ale jestem zmuszony to zrobić :P. A skoro już jesteśmy przy kasie, to szkoda, że pominięto przy tym wszystkim coś, co było zapowiadane już od pierwszej edycji, czyli nagrody dla najlepszych graczy. Jednak trochę prestiżu lidze by to dodało, nie wspominając o większej aktywności. Ale kasa ponoć jest na szeroko pojęty "rozwój ligi" i niedługo mają być widoczne jego efekty. Więc wypada czekać na nie z zapartym tchem. Po całym zamieszaniu ze zbiórkami liga wystartowała z hukiem. Tysiące gier, setki graczy, niezły poziom, ale... No właśnie, jest kilka ale. Po pierwsze, brakuje mi statystyk. Nie wiem czy to tylko ja nie mogę ich znaleźć, czy po prostu ich nie ma w internecie. W pierwszej edycji był wielki link na samej górze forum, który odsyłał do nich. I można było sobie podejrzeć, kto aktualnie na topie, jak się miewam z moimi dwoma grami na koncie, itp. Nie mam zielonego pojęcia gdzie to się teraz zapodziało. Czyżby było to zbyt skomplikowane, aby skopiować skrypt z pierwszej edycji i wrzucić go do drugiej? A może gdzieś tam się ukrywa, może ktoś nie podlinkował, może nie dość długo szukałem, nie wnikam. Po prostu trzeba dodać wielki link na górze strony z napisem "Statystyki". I najlepiej, żeby działał :P. Drugi punkcik to sama aktywność. Gdy piszę ten tekst, jest niedzielny wieczór, dobra pora na grę. I co? Na kanale IRC osób około 80, na Garenie 40... A w trakcie na kanale widzę, że jest tylko jedna gra. A przynajmniej tak to wygląda w temacie na kanale, bo oczywiście komenda .games, reklamowana jako lista gier, coś nie działa. No, jakby nie patrzeć, jedna gra na raz to trochę mało. Może trafiłem na złą porę, ale w sumie co nie zerkam, to 2 gry max. Trzecia sprawa to sam skład personalny administracji. Wielki Brat patrzy na nas wszystkich, a imię jego to Ayden. Osobiście nic nie mam do niego, ale... Czy osoba, która spaprała niezliczoną liczbę projektów i jest znana z nadużywania władzy, jest odpowiednia do prowadzenia ligi? Cup wyraźnie obdarzył go sporym zaufaniem, na razie nie słyszałem nic o jego przekrętach, ale ja osobiście ufam mu w bardzo ograniczonym stopniu. W końcu to Ayden, prędzej czy później musi jakąś szopkę odstawić, nie ma bata! Aktywność samego założyciela jest na razie niewidoczna. Ponoć szykuje wielki start wersji dostępnej przez stronę internetową, ale co, gdzie, kiedy? Wiele pytań, niestety na razie bez odpowiedzi. Czepianie się nie ma sensu, gdyż to jedyny projekt ligi inhouse w Polsce. Dlatego ten, kto PDR-a znieść nie może, musi PDL polubić... Albo uciekać na ligi zagraniczne. Polecam mimo wszystko to pierwsze ;).

Najsmaczniejszy kąsek tego wydania. Jak dla mnie jest to temat zagadka, czemu tak się stało. Niby były tłumaczenia małą aktywnością niektórych graczy, wiele się też gadało o braku rozsądnego zamiennika, wspomniano o sponsorze, którego po prostu wcięło... Ale jakby na to nie patrzeć, rozpad drużyny z dwuletnim stażem, która w Europie sporo zaczynała mieszać, jest smutny. Na dodatek cały proces upadku zespołu był dosyć powolny i budzący negatywne odczucia. Odchodzący do konkurencji gracze, przekładanie meczy w turniejach, walkowery na europejskich arenach, kompletny brak sukcesów poza polską sceną... No cóż dużo gadać, wielka klapa. Co gorsze: pomimo tych wszystkich problemów, UCP nadal pozostało niepokonane do końca swojego istnienia. A to już źle świadczy o całości rodzimej sceny. Tak trochę myślałem, kiedy cały proces rozbicia UCP się rozpoczął i muszę wskazać okolice LanCrafta. Po powrocie z GamesCom wszystko jeszcze wyglądało cacy, pomimo wyrzucenia eRot1ca. Szybko doszedł Aventer, gra wyglądała całkiem nieźle. Jednak brakowało rezerw. Na LanCraft pojechał ngs, który w sumie niewiele miał wspólnego z drużyną poza rodzinną więzią z liderem. Kolejnym ubytkiem został Jacob, jednak nie trwało to długo. Lukę, jaką pozostawił, starano się załatać Averym. Wyboru dużego nie było, trzeba to przyznać. Długo w drużynie nie zagrzał i zabrał ze sobą Aventera do mGs^..^TYRY, co sprawiło, że pomimo powrotu Jacoba w drużynie pozostały de facto 4 osoby. I na dodatek jedna z nich, a mianowicie Cup, chyba od dłuższego już czasu przymierzała się do odejścia. Muszę tutaj zaznaczyć, że naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego Aventer i Avery odeszli z UCP. Dla mnie to kompletnie nielogiczne. Zmiana drużyny z najlepszej na co najwyżej dobrą jest krokiem wstecz. Lepszy klimat? Milsi ludzie? Być może atmosfera w UCP, o której wiele razy się słyszało w rantach czy to Markssive'a, czy jego partnerów, była główną przyczyną tego posunięcia. I jednocześnie gwoździem do trumny. Koniec końców: trzymanie zespołu siłą przy życiu nie miało sensu. Szkoda, że nie zobaczymy już większości z tych graczy w polskiej drużynie, gdyż, zgodnie z zapowiedziami, zamierzają albo skończyć grę klanową, albo spróbować siły zagranicą. A gdy kota nie ma...

Kto przejmie pałeczkę po UCP? Spójrzmy może na garstkę dostępnych kandydatów... Otóż jest Aftermath, "TOP 3 Polski", ale w ruinach. NEXT, plz! WNNK, drugi zespół KOTHa, lecz moim zdaniem brakuje im sporo doświadczenia. Jeżeli dalej będą się rozwijać, to być może za kilka miesięcy dojdą do szczytu podium. Na razie jednak postawiłbym przy nich numerek 3. I przechodzimy do moich ulubieńców o nowej nazwie: district, panowie znani wcześniej jako mGs. Genniuss pewnie zaciera ręce, gdyż czołowa pozycja jest na wyciągnięcie ręki. Lecz moim zdaniem nadal trochę za daleko dla tego zespołu. Nie wiem czemu, ale gdzie nie spojrzę w wyniki, to zawsze skład ten zawodził moje oczekiwania. Są jakby otoczeni tą aurą niepowodzenia i niemożnością osiągnięcia szczytu własnego potencjału. Pewnie masa ludzi oburzy się tym, ale stać ich zawsze było na więcej! Drużyna ta kojarzy mi się z takimi podkradaczami. Tzn. podkradają graczy z czołówki... a następnie ni widu ni słychu po nich. Lpq odchodząc z Dry Slits był carry drugiej drużyny w Polsce. Tayschrenn długo grał w PGS (tak jak Kkeld, który również miał swój epizod, pamięta ktoś?). I co? Od tamtej pory niczym się nie wykazali. Teraz Aventer i Avery z UCP... Jeżeli Ci dwaj ostatni nie pomogą district, to może czas zmienić fundamenty? Dobry skład jest, kapitan dobry jest, brakuje tylko zwycięstw. I stabilności składu (haj Avery!)... Według mnie drużyna ta zostanie numerem 2.
I teraz fanfary: Fountain Dive. Ja ich obstawiam jako nowych dominatorów polskiej sceny ;). Doświadczenie i sukcesy we większości już mają. Co prawda zwykle w innych barwach, lecz i tak się liczy. W ostatnim czasie to zwykle oni zbierali drugie miejsca, ciągle obrywając od UCP. Być może właśnie nadszedł czas, aby zrobić ten krok do przodu? ;) Jako plus trzeba dodać, że są jedynym polskim zespołem poza UCP, o którym dało się co nieco usłyszeć poza rodzimą sceną. Co prawda zwykle były to negatywne informacje, ale lepszy rydz niż nic! Więc jak dla mnie zależy to tylko od podejścia członków drużyny: jeżeli przyłożą się do gry w miarę poważnie i nie rozpadną, jak to w ich zwyczaju (by po kilku tygodniach zrobić wielkie odrodzenie pod inną nazwą :P), to nikt nie stoi im już uparcie na drodze do dominacji. Osłabieniem zespołu z pewnością jest odejście Hugsa, lecz to nadal najmocniejszy obecnie skład.

Ludzie zawsze przychodzą i odchodzą, lecz mało kto zostanie pozytywnie zapamiętany. Specjalną sekcję tej edycji "Polaczków..." postanowiłem przeznaczyć graczowi o swojsko brzmiącej ksywie the.cup.of.tea. Znając jego stosunek do nazwy tej serii artykułów, z pewnością nie będzie z tego zbytnio zadowolony ;). Ale cóż począć, klamka zapadła. Z Cupem spotkałem się około 2.5 roku temu, gdy grywał jeszcze w MGoD, czyli najlepszym wówczas polskim klanie. Było to już jednak pod sam koniec jego istnienia. Później przez pewien czas graliśmy pod jedną banderą - Red Potatoes. Miałem więc okazję trochę go poznać. I wypada wspomnieć ten czas dość pozytywnie! Być może, jak sam twierdzi, wówczas nie był tak dobry, jak jest teraz, lecz i tak był jednym z najpewniejszych punktów drużyny. Jak i w BVG/PGS/UCP przez kolejne dwa lata swojej dotowej kariery. Niestety, postanowił przerzucić się na niezwykle trudną grę zwaną Real Life. Oddajmy więc hołd emerytowanemu już graczowi planszy DotA i minutą ciszy wspomnijmy jego osiągnięcia. Tak z głowy je aż wypiszę, te co pamiętam ;):
- 1. miejsce Polska Liga DotA Netwars 2006 (z MGoD)
- 1. miejsce Polska Liga DotA Netwars 2007 (z MGoD)
- 2. miejsce Mistrzostwa Polski RTS 2007 (z RP)
- 2x 1. miejsce sTGK 2008 (z D-Link PGS)
- 1. miejsce LanCraft 2008 (z D-Link PGS)
- 1. miejsce Mistrzostwa sTGK 2009 (z D-Link PGS)
- 1. miejsce BVG DotA Festival (z D-Link PGS)
- 2. miejsce LanCraft 2009 (z UCP.DotA)
- 1. miejsce Mistrzostwa Polski 2009 (z UCP.DotA)
- 4x 1. miejsce King of the Hill (z PGS/UCP)
I pewnie kilka innych, których już nie pamiętam ;). Dla tych, którzy jeszcze nie czytali, polecam lekturę pożegnania Cupa na łamach forum.dota.pl, gdzie sam podsumował swoją czteroletnią grę w DotA.
I to już wszystko w tej edycji "Polaczków...", a na kolejną zapraszam za około trzy miesiące! I błagam, nie pozwólcie, aby było w niej znowu tak pełno negatywnych wydarzeń do opisania!
wyświetleń: 1816 - autor: SvM - 20.01.2010 14:06
FAP

#1antennae, 20.01.2010 14:33
troche... ROFL :D ale artykul godny!