{-tpl::form-}

Najgorsza plaga



Tak się składa, że jak do tej pory nie poświęciłem "leaverom" ani jednego artykułu. Możliwe, że było to spowodowane tym, iż nie lubię pisać o sprawach smutnych i przykrych, takich jak to negatywne zjawisko. Ale z drugiej strony - jest to problem, którego nie można po prostu zignorować, ponieważ ma ono bardzo destrukcyjny wpływ na naszą scenę. Dlaczego?



Sami "leaverzy" (używałbym polskiego słowa "uciekinier", ale to kiepsko brzmi) nie zasługują na artykuł, felieton, nawet na newsa - zapewne są to ludzie, którzy i tak tego nie czytają. Możliwe jednak, że wśród czytelników są tacy, którym zdarza się czasem wyjść, ponieważ wydaje im się, że sytuacja w grze to uzasadnia czyli uważają, że mają do tego prawo. Chciałbym im uświadomić, że w ten sposób starają się tylko wytłumaczyć (przed samym sobą?) z tego że wyszli. Oczywiście, są i tacy, którzy nie muszą się przed nikim tłumaczyć bo oni wiedzą wszystko i zawsze mają rację (oby PHLR już wkrótce był wolny od takich).

Ten felieton nie jest o "leaverach", lecz o negatywnych konsekwencjach tego zjawiska: o tym w jaki sposób niszczy ono naszą scenę.



Po pierwsze - efekt natychmiastowy/bezpośredni, czyli niszczenie gier. Ten temat był już poruszany na forum wielokrotnie, więc nie jest to szczególne odkrycie. Zresztą, gry niszczą nie tylko oni, po prostu uciekający gracze robią to w wyjątkowo bezczelny sposób (i świadomy). Jeśli jest to wczesna faza gry, to robi się "rmk" i po problemie, po prostu trzeba uzupełnić banlistę o jeden nick.

Ale później? Kiedy ogólnie przyjęte zasady nakazują grać dalej, gdy sytuacja jednej drużyny jest beznadziejna? To jest poważny problem, a "switch" przy 4vs5 wcale nie musi być dobrym rozwiązaniem. Równowaga w grze zostaje bezpowrotnie zaburzona, znika przyjemność, pojawia się frustracja - w konsekwencji dochodzi tzw. "flame", kolejne ucieczki i... zamiast mile spędzonego czasu na rozrywce jest on marnowany.



"Leaverzy" niszczą nie tylko gry, ale także graczy. Grając siódmy "rmk" z rzędu nerwy zaczynają puszczać nawet najbardziej cierpliwym ludziom. Pamiętam, że kiedy grywałem ze znajomym na PDR parę miesięcy temu, to robiliśmy zakłady o to, w której minucie ktoś wyjdzie z gry - moje prognozy były zazwyczaj bardziej pesymistyczne i... częściej się sprawdzały.

Z czasem u graczy pojawia się zniechęcenie, wreszcie koniec przygody z DotA - kto wie, ilu utalentowanych graczy mogących wkrótce zasilić jakąś drużynę odpada, zanim dotrwają do tego etapu. Faza grania gier publicznych nie może być lekceważona, bo chyba każdy przez nią przechodził, jedni krócej, inni dłużej. Oczywiście - gracze rezygnują z gry z różnych powodów, ale na pewno jednym z nich jest utrata przyjemności czerpanej z grania, na skutek braku możliwości zagrania pełnej, dobrej gry.



Może trudniej to dostrzec, ale wydaje się , że zwykli gracze są ofiarami "leaverów" także w innym sensie. Ponieważ wiele gier kończy się w początkowej fazie, bardzo trudno jest nabrać doświadczenia w fazach późniejszych (które wcale nie są łatwiejsze, a często trudniejsze do rozgrywania!).

Moje obserwacje zdają się to potwierdzać - widuję wielu graczy radzących sobie na początku, a z czasem gubiących się coraz bardziej. Kilka razy widziałem sytuacje, kiedy drużyna de facto stwierdzała, że ważniejszy jest Roshan niż jakieś tam baraki na górnej / dolnej linii. Czym innym można to wytłumaczyć, jak nie brakiem doświadczenia w późnej fazie gry?



Powyżej pisałem o tym, że "leaverzy" niszczą graczy jako jednostki. Ale poza tym działają jeszcze w inny sposób na szkodę całej społeczności. Dlaczego? Bo dużo łatwiej jest zniechęcić graczy "nowych" niż "starych", którzy zapewne nabrali już trochę odporności, albo sami stali się "leaverami", aby się "dopasować" do tego środowiska. A przecież stały dopływ nowych graczy jest cały czas potrzebny, aby scena mogła rosnąć (w siłę). Tymczasem na skutek egoistycznych działań części graczy (liczy się to, żeby MI się dobrze grało, a nie TOBIE ty noobie, albo: ja tylko wygrywam gry, bo jak mam przegrać to wychodzę) dopływ "świeżej krwi" zostaje w jakimś stopniu ograniczony.



Dlaczego to zjawisko jest tak powszechne? Takie pytanie zadaję sobie (możliwe, że nie tylko ja?) ilekroć wychodzi ktoś z gry. Na pewno nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Możliwe, że gracze zakładają, iż nie można poważnie podchodzić do "jakiejśtam" gry komputerowej. Nie rozumieją, albo, co gorsza - nie chcą zrozumieć, że nie grają z komputerem, lecz z żywymi ludźmi (patologiczne przypadku rozumieją to aż za dobrze, dlatego wychodzą...).

Wyjście z gry oznacza zatem brak szacunku dla reszty graczy, co przekłada się na stosunek do całej społeczności DotA. Aby scena mogła się rozwijać, potrzebne jest poważne podejście graczy, oraz zero tolerancji dla "leaverów" ze strony administratorów. Jak do tej pory największą nadzieją jest Poland High Level DotA Room. Szkoda, że Poland DotA Room #1 nie jest moderowany - zwłaszcza że PHLR ostatnimi czasy zapełnia się bardzo szybko.

wyświetleń: 1478 - autor: Casc - 15.09.2009 13:50

Najbliższe
mecze


avatar
#1Avery, 17.09.2009 11:05
lanie wody
avatar
#2Wolfos, 17.09.2009 12:02
Ale mimo wszystko to prawda 8/10 gier na pdrach to gry z leaverami, a jest to czesto spowodowane takim podejsciem do sprawy "ja jestem zajebisty a wszysy to smiecie wiec nara" o placzkach wychodzacych po fblub ujemnych statach nie wspomne. Dobrze ze jest PHLR zjawisko leaverow jest tam znikome.
avatar
#3Rybci4, 17.09.2009 14:35
Gralem dzisiaj z jurkiem ktory mowil ze jak sie kreci to wszytskie fragi maja byc jego , skutek ? 0 2 i leave .
avatar
#4Nea, 17.09.2009 15:31
Czasami życie > DotA, ale to już inna sprawa :)...
avatar
#5SarStye, 17.09.2009 15:58
moim zdaniem zajebiscie potrzebny art.
avatar
#6Elvis, 17.09.2009 16:02
leavers = noobs proste ;)
avatar
#7Traper_pl, 17.09.2009 16:07
Oj tam... Jak hostuję to rzadko ktoś wyjdzie przed końcem!
avatar
#8hultek, 17.09.2009 17:20
#6
Bullshit.

Sam nieraz wychodzę z pubów z PDR, bo mam ważniejsze sprawy do roboty. Nigdy Ci się nie zdarzyło, że musiałeś pilnie wyjść i coś zrobić/pomóc/etc? Ja tak nawet 2 razy na PHLRze miałem. ;o
avatar
#9Elvis, 17.09.2009 17:34
k spoko

ale chodzi o leavy np gank sie nie udal flame i leave ,a uzasadniaja tym ze team do bani.

mi sie zdarzylo na phlr raz wyjsc za co dostalem bana i staram sie nie wychodzic ;)
avatar
#10Elvis, 17.09.2009 17:47
a na pdrze tez zdarza sie wychodzic



czemu edit nie dziala ?
avatar
#11eyes, 17.09.2009 18:18
nie dziala od zawsze...
avatar
#12nIQ!, 17.09.2009 19:17
bo mozna by bylo edytowac posty usuniete przez moda?
avatar
#13ManhattanAge, 18.09.2009 10:56
Myslalem nad stworzeniem podobnego artykulu, ale nie w takiej formie. Posadzanie autora o lanie wody jest na miejscu, gdyz artykul traktuje o tym samym przez cala swoja tresc. Ja jednak chcialem podejsc do tematu od strony leaverów, czyli przyczyny dlaczego gracze wychodza na tle psychologicznym. Nie tylko na pubach, ale rowniez rozgrywkach najwyzszej jakosci.
avatar
#14Avery, 18.09.2009 12:33
Ja mysle, ze caly art nie ma sensu bo nic tego nei zmieni, kazdy chyba podchodzi indywidualnie do tego czy bedzie chcial ponosic konsekwencje wyjscia z gry czy nie. Jedni graja do konca mimo przegranej gry 2v5 a jedni wychodza tuz po zly bohaterze na ar. Miedzy innymi dlatego powstal pokoj PHLR zeby "leaverostwo" ograniczyc i zeby gracze mniej znani mogli zagrac lepsze gry. Co do PDR'ów to tam panuje totalna anarchia.

Dodaj komentarz


Czym jest Dota?


DotA, czyli Defense of the Ancients, jest najpopularniejszym modem do Warcraft III: The Frozen Throne. Naprzeciw siebie stają dwa pięcioosobowe zespoły - Sentinel i Scourge. Rozgrywka jest mieszanką drużynowej gry strategicznej z elementami RPG. Każdy z graczy może wcielić się w jedną z prawie setki postaci o unikalnych zdolnościach i razem z sojusznikami stanąć w Obronie Starożytnych! Cel jest prosty - zniszczyć bazę przeciwnika, zanim on zniszczy naszą! Aby to zadanie było łatwiejsze, możesz wyposażyć swojego bohatera w ekwipunek - do wyboru masz ponad sto przedmiotów! Wkrocz w ten niezwykły świat już dziś i dołącz do społeczności graczy DotA!